EN

Każdego dnia budziło mnie rozpalone na czerwono słonko:) (film)

22 Listopada 2012   |   Kategoria:Pobyt, Zajęcia i nauka

   |   Read in English    |   czytaj po polsku

Po powrocie do domu nadszedł czas pierwszych refleksji i podsumowań. Znajomi i pacjenci mojego gabinetu we Wrocławiu pytają jak było, co było naj… i co będę robił teraz? Przyznam, że pytań jest dużo więcej i szczególnie pytania od pacjentów mnie zaskakują, są czasami bardzo osobiste. Ale do rzeczy, w tym wpisie postaram się odpowiedzieć chociaż na podstawowe zapytania. Tak, tak , tak wyjazd był fantastyczny i złożyło się na to wiele czynników.

Przede wszystkim miejsce Klasztoru Benchen i jej społeczności, wśród których mam już kilku przyjaciół. Pozytywna atmosfera w naszej ośmioosobowej grupie terapeutów, dla mnie mistrzowskie prowadzenie praktyk przez Matthiasa Hunecke i chciałoby się więcej i więcej. 

 

Pytacie o jedzenie? Nie głodowałem, śniadania  i obiady jadałem w przyklasztornej kantynie w zielonym ogrodzie, było bardzo smaczne i oczywiście jak w tybetańskim klasztorze, bezmięsnie. A nepalskie momo wygląda i smakuje bardzo podobnie do naszych ruskich pierogów:)

Klasztor był dla nas otwarty i serdeczny z racji naszej pracy na rzecz kliniki mieliśmy względy w każdym miejscu, wszyscy uśmiechnięci i pomocni. Jeżeli ktoś miał ochotę i potrafił wstać wcześnie rano można było uczestniczyć  w medytacjach śpiewanych już od 6:00 rano lub po pracy o 16:00.

Z podziwem przyglądałem się technice sypania mandali w Klasztorze Benczen, praca mnichów trwała bez przerwy dwa dni i dwie noce, aby zdążyć na uroczystości w gompie. Niektórzy spali w świątyni:)

Koncentrowaliśmy się przede wszystkim na pracy w klinice, przyjęliśmy ok. 600 pacjentów i podobnych butelek z zużytymi igłami nazbierało się wiele.

Po pracy był czas na zwiedzanie i zakupy. Pobliska  świątynia Swajambhunath cieszyła się największym powodzeniem i spacery na nią służyły również odpoczynkowi i osobistej refleksji . W czasie całego pobytu zwiedziłem największe świątynie Nepalu, spacerowałem po starych stolicach królestwa i dotykałem grot pierwszych joginów, którzy przyprowadzili wraz ze swoimi praktykami buddyzm do Nepalu i Tybetu.

Było też wesoło i uroczyście, niektórym przyszło pogodzić się z losem kolejnej świeczki na torcie i niby 18 świeczek to nie tak dużo, a powietrza w płucach ledwo starczyło:)

Każdego dnia budziło mnie rozpalone na czerwono słonko.

Jakby ktoś się wybierał zachęcony moim blogiem do Benczen polecam pokój na 3p. nr 302, woda w kranie leci słabo, ale pod prysznicem jest już jak wodospad i gorąca, a to na warunki w Nepalu już rarytas i prąd, z którym może być problem, ja przez ostatni tydzień miałem jedynie światło awaryjne na jedna żarówkę. Gdy była pełnia, księżyc oświetlił szczyty Himalajów.

Na zakończenie tego wpisu oczywiście powraca jak mantra  praca w klinice. Jestem refleksologiem i masażystą, pasjonuje mnie medycyna chińska z diagnostyką, ziołami i akupunkturą na czele. To podstawy bez których nie zrozumiałbym działania masażu leczniczego. Dużo nauczyłem się praktykując z igłami akupunkturowymi i diagnozując chorych pacjentów z pulsu i języka. Prawdopodobnie nauki przede mną jeszcze do końca życia, a zamierzam żyć minimum 100 lat jak na terapeutę medycyny chińskiej przystało:) Oprócz pracy z igłami, miałem tu na miejscu niezły trening w masażach.

W Benchen wykonywałem tylko długobodźcowe masaże lecznicze, ponieważ nie było czasu na wielozabiegowe serie, musiałem tak dobrać masaż do pacjenta aby maksymalnie w ilości trzech zabiegów pomóc w problemie. W jednym przypadku miałem pacjenta, który potrzebował masażu leczniczego i relaksacyjnego. Najczęściej wykonywałem masaż chiński Tui Na i leczniczą refleksoterapię stóp i w jednym przypadku refleksoterapię czaszkowo-krzyżową. Wszystkie masaże spełniły swoje zadanie, a pacjenci byli zadowoleni i ja oczywiście też - referencje Benchen. Udało mi się zrealizować wszystkie przedwyjazdowe założenia, misja bosonogiego terapeuty aby uczestniczyć w pomocy potrzebującym powiodła się znakomicie. Praca w klinice to jedno, z drugiej strony w każdym niezwykłym miejscu chcę pozostawić po sobie dobre wspomnienie i prezent.

Czerwony stół Firmy Habys z Polski wszystkim bardzo się spodobał, każdy chciał wypróbować jak jest wygodny, a może pod błachym pretekstem chciał się wymasować:) Uśmiechów i podziękowań nie jestem w stanie zliczyć. Dostałem zaproszenie przyjazdu za rok i propozycje aby nauczyć moich masaży któregoś z tutejszych mnichów. Są nawet zainteresowani uczeniem się masażu, ja mam swojego faworyta, jest nim mój przyjaciel Dundup.

Pomysł został omówiony z kilkoma Lamami i zaakceptowany przez mojego mistrza. Masażysta na terenie klasztoru miałby co robić i jeżeli będzie możliwość powrotu aby zrealizować ciekawy projekt chętnie podejmę próbę.  Wyjazd do Nepalu i praca w Benchen  Free Clinic to udany początek większego przedsięwzięcia, już zaczynam planować mój kolejny wyjazd. Wszystkim którzy czytają mojego bloga dziękuję i pozdrawiam, namasteee.

 

English version soon :)

sklepik mięsny w Kathmandu
sklepik mięsny w Kathmandu
usługi krawieckie
usługi krawieckie
autobus pełen pasażerów, na dachu miejsca z klimą
autobus pełen pasażerów, na dachu miejsca z klimą
pielgrzymujące kobiety w dniu święta Dashami
pielgrzymujące kobiety w dniu święta Dashami
w centrum Kathmandu odpoczywająca święta krowa
w centrum Kathmandu odpoczywająca święta krowa
ten meżczyzna odpoczywa w centrum Bhaktapur
ten meżczyzna odpoczywa w centrum Bhaktapur
kobieta z kozą w Pharping
kobieta z kozą w Pharping
tata z córką przed domem
tata z córką przed domem
ta kobieta z dzieckiem chętnie pozowała
ta kobieta z dzieckiem chętnie pozowała
Kobieta w Pashupatinath
Kobieta w Pashupatinath
Śiwa w Pashupatinath
Śiwa w Pashupatinath
apteka w Patan
apteka w Patan

Skomentuj wpis

*
*

* - Pola wymagane

Autor:bosonogi terapeuta | 2017-06-15 22:41:59

Witam i dziękuję za serdeczny wpis blok był pisany w czasie pobytu w Nepalu. Teraz w gabinecie wracają wspomnienia i muzyka mnichów. Życzę powodzenia i sukcesów w naszej profesji 🙂 Namaste🙏🏼

Autor:Marek Niedźwiedzki | 2017-06-14 13:28:34

Bardzo ciekawy artykuł nie ma to jak łączenie pasji z pracą :) Szczególnie jeśli chodzi o refleksologię. Bardzo się cieszę że udało mi się odnaleźć Pana blog na pewno w najbliższym czasie zajrzę tu nie raz ani nie dwa :) Pozdrawiam serdecznie a gdyby ktoś akurat przebywał w Poznaniu bardzo serdecznie polecam: http://uluana.pl/refleksologia.html
© 2009 Naturoterapia Wrocław, Adrian Lewandowski
Gabinet Masażu i Refleksoterapii "Naturoterapia" we Wrocławiu
Realizacja: Hotel NETWORK
Powered by: CMS dla hoteli