EN

Przylot do Kathmandu

24 Października 2012   |   Kategoria:Pobyt

   |   Read in English    |   czytaj po polsku

 Barefoot Doctor w swojej czerwonej książce pisze:

„Przyczyną twoich oporów wobec urzeczywistnienia pragnień jest po prostu ukryta niechęć do wzięcia na siebie związanych z nimi obowiązków”

Ja mam takie pragnienia i teraz je urzeczywistniam. Mój przylot do Kathmandu wiąże się z pragnieniem rozwoju zawodowego i osobistego, a  w moim wypadku jedno jest zależne od drugiego. To mój pierwszy wyjazd z zaplanowanych, dlatego też jest wyjątkowy i ważny dla mnie.  Z Wrocławia do Kathmandu leciałem łącznie z postojami ok. 18 godzin. W Doha jesteśmy o 5 rano,

temperatura tutaj wynosi 30 stopni, z klimatyzowanego samolotu wyszedłem w polarze do przyslowiowego piekarnika. Pięciogodzinny postój w Qatarze  można urozmaicić sobie zakupami  w najniższej strefie bezcłowej i fakt, że ceny są kuszące.  Ponieważ nasz postój był długi otrzymaliśmy darmowy posiłek i to jest miły gest:)

Przyznam, że lot liniami qatarskimi był wygodny, miła obsługa, dobre posiłki do wyboru i nieograniczona ilość gorących i zimnych napojów, naprawdę czarna herbata smakowała wyśmienicie. A dla „zabicia” czasu można skorzystać z bogatych albumów filmowych, muzycznych lub z gier zarówno dla dzieci i dla dorosłych. Na lotnisku w Kathmandu  otrzymałem tak jak chciałem 30 dniową wizę i przede mną mam nadzieję 28 dni owocnej pracy i nauki, oraz niezapomnianych wrażeń z pięknego i jakby nie było egzotycznego kraju Azji. 

Jeszcze krótko o tutejszych usługach taxi  i obowiązujących przepisach drogowych . Nasza grupa z Polski liczy 5 osób więc wynajmujemy mini busa, oczywiście zaczynamy od negocjacji ceny i zajęła się tym mająca praktykę w negocjacjach koleżanka Hania z Wrocławia. Z wstępnej ceny 2000 rupii Hania utargowała do 1500 rupii ( dla zainteresowanych obecny kurs w Kathmandu to 1 EUR = 108,5 rupii ) Ja w tym czasie szukam sklepu aby kupić wodę do picia, ale w pobliskim sklepie nie zapłacę kartą i wracam szybko do koleżanek.  Jest godz. 17.30 i jest już ciemno, ruch prowadzony jest tutaj lewą stroną, pasów w samochodzie nie zauważyłem, drogi nie są oświetlone, asfalt bardzo dziurawy, raczej go nie ma niż jest, znaki drogowe jakby ich nie było. Niektórzy z nas boją się o siebie bo auto trzęsie się na każdej dziurze  i o swoje walizki na dachu leżące swobodnie.  Jedno co działa w samochodzie to światła przednie i oczywiście klakson, za każdym razem kiedy mijamy człowieka lub pojazd używany jest klakson.  Do Klasztoru Benczen docieramy w czasie 20 min. W okazałej bramie witają nas uśmiechnięci  mali uczniowie tutejszej szkoły dla mnichów  wyrywają nam walizki z rąk aby pomóc przy wnoszeniu. Mrówcza robota i duża pomoc dla nas bo walizki są ciężkie. Wszyscy marzymy już tylko o wygodnym i ciepłym łóżku:) Ale spotyka nas niespodzianka, o której napiszę w następnym wpisie:) Pozdrawiam wszystkich przyjaciół z Polski i nie tylko prosto z ciepłego od 25 do 27 stopni w dzień Kathmandu, dla równowagi w nocy jest chłodno jakieś 15 stopni, Hej!

English version soon :)

Brama wejściowa do Klasztoru Benczen
Brama wejściowa do Klasztoru Benczen
Przed wejsciem warto przeczytać
Przed wejsciem warto przeczytać
Klasztor Benchen w Kathmandu
Klasztor Benchen w Kathmandu

Skomentuj wpis

*
*

* - Pola wymagane

Autor:bosonogi terapeuta | 2012-11-13 17:33:32

Witaj Krystyna:) fajnie ze napisałaś kilka miłych słów. Dzięki za pozdrowienia i wzajemnie do miłego zobaczenia :) Namaste

Autor:Krystyna | 2012-11-13 00:27:44

Witam serdecznie wszystkich cieszę się wspólnie z Wami ! Trzymam kciuki !!! Koniecznie po powrocie przy najbliższym spotkaniu - opowieści Adrian! Tak trzymaj ! BOSO< ALE W OSTROGACH !!! ...to zdjęcie jakbym skądś znała... a może to tylko ...sen
© 2009 Naturoterapia Wrocław, Adrian Lewandowski
Gabinet Masażu i Refleksoterapii "Naturoterapia" we Wrocławiu
Realizacja: Hotel NETWORK
Powered by: CMS dla hoteli