EN

Świeto Dashain, jedziemy do centrum Kathmandu

26 Października 2012   |   Kategoria:Pobyt

   |   Read in English    |   czytaj po polsku

Jednak postanawiamy, że jedziemy do centrum Kathmandu, aklimatyzujemy się jeszcze i nie chcemy na długo opuszczać hotelu. Dziś jest kolejny dzień festiwalu z okazji tutejszego Święta Dashain, może być ciekawie na Placu Dubar.  Z pod bramy Benchen zabierają nas taxówki i jedziemy ok. 10 min. 

Na głównych  i bocznych drogach ruch jest duży, jest tłok, samochód rozpędza się, to za chwile hamuje, słychać pełno klaksonów, dosłownie wszyscy przeciskają się miedzy sobą. Najwięcej jest motorów, samochody i ludzie na jednej drodze, przy bocznych drogach chodników nie ma. Przed każdym wąskim zakrętem samochód daje znak klaksonem, że się zbliża, w ten sposób samochód z przeciwnej strony może szybciej zareagować i ustąpić więcej miejsca. Częsty widok na drodze to motocyklista jadący z kobietą lub całą rodziną, tu tylko motocyklista ma kask na głowie. 

 

No tak, jestem tu z koleżankami, a kobiety to wiadomo, trzeba iść na zakupy . Trudno oprzeć się kolorytowi tutejszych wystaw sklepowych, nawet ja zaczynam przebierać w szmatkach i kupuje sobie ładne koszule.

 

Moja uwagę zwraca niesamowita ilość kabli elektrycznych jaka biegnie niektórymi ulicami, przecież to istny węzeł gordyjski:)

 

Na ulicach Kathmandu jest dziś kolorowo, festyn to czas zabawy i spotkań na centralnym placu, dzieci puszczają małe kolorowe latawce, dookoła dominują kolory czerwone, pomarańczowe i różowe. Czerwona farba to symbol krwi, która ma chronić przed wypadkami i śmiercią. Np. samochody są z przodu smarowane na czerwono na podobieństwo krwi, aby ustrzec się w przyszłości od nieszczęśliwego wypadku. Bogowie, którzy otrzymają dar nie będą w przyszłości żądni krwi.

Podobnie jak u nas w czasie świąt duże sklepy, restauracje i zakłady pracy nie pracują. Przy placu porozkładane są stragany ze starociami i okolicznościowymi pamiątkami.

Razem z koleżankami docieramy do Placu Durbar w Kathandu przed nami monumentalne, misternie wykonane świątynie . Napiszę może kilka słów o najważniejszych według mnie budowlach. Świątynia Trilokia Mohan Narayan zbudowana w 1690 roku przez Królową Matkę Ridhhi Laxmi

 

Tutaj po prawej najmłodszy budynek z 1908r. zbudowany na wzór europejski i nazwany Gaddi  Baithak, a z lewej strony Dom Kumari wzniesiony za panowania Króla Jaya  Prakash  Malla. Natomiast pośrodku wznosi się Świątynia Taleyu najwyższa świątynia w Kathmandu, mierząca ponad 36 metrów i zbudowana w 1564r. przez  Krola Mahendran Malla i otwierana jest dla pielgrzymów raz w roku, w czasie Festiwalu  Święta Dashain.

Od Placu rozchodzą się liczne uliczki, są wąskie i szczelnie zabudowane. Poupychane są tu małe sklepiki, warzywniaki, usługi krawiecki. Większość rzeczy w tych sklepikach jest wykonywana w Nepalu. Koszule, które sobie kupiłem maja na metce napis „made in Nepal”.

A owoce sprzedawane w tutejszych dobrze zaopatrzonych warzywniakach są pachnące i wyglądają apetycznie. Nie ryzykuję jeszcze próbowania świeżych owoców, może za tydzień? Bo sam jestem ciekawy smaku tutejszych bananów, czy mango. Na pewno o tym jeszcze wspomnę. Pozdrawiam:)